Dziś mam wam do pokazanaia trochę kosmetyków, które ostatnio weszły to mojej 'kolekcji' . Nie lubię tego słowa, bo brzmi to jakbym zbierała je na grandę, a na prawdę tak nie jest. Nie wiem czy tylko ja tak mam ale bardzo wolno zużywam wszystkie kosmetyki, a gdy coś się kończy to najczęściej wszystko na raz. W następnym poście , który opublikuję jeszcze w tym tygodniu zobaczycie drugą część posta , ale w wersji ubraniowej. Buziaki!
Podczas zeszłotygodniowego pobytu w Warszawie, zaopatrzyłam się w kilka nowych perełek. Jedną z nich jest żel antybakteryjny z B&BW. Co tu dużo mówić - fajny i przydatny gadżet. Urocze opakowanie cieszy oko, a piękny zapach zachęca do ciągłego używania. Foot Lotion z beautycology, to mój dzisiejszy zakup. Malinowy zapach jest obłędny i tyle w tym temacie :)
Będąc w stolicy przywiozłam ze sobą trochę próbek. Koniecznie chciałam przetestować podkład z MAC'a studio fix. Próbkę mam, ale nie tak łatwo było ją zdobyć, bo pani ekspedientka była delikatnie mówiąc niezbyt pomocna. Prócz tego zgarnęłam też kilka próbeczek z Orgins.
AVON - mgiełka do ciała jagoda i orchidea i perfum Summer White Bright to idealny duet na lato. Oba zapachy choć bardzo się różną naprawdę mnie urzekły. Szkoda ,że lato się kończy ale jestem pewna ,że za rok z przyjemnością do nich powrócę!
Long For Lashes - Serum stymulujące wzrost włosów. Cóż, do tanich nie zależy więc nie ukrywam ,że podkładam w nim sporo nadziei.
Jak wielokrotnie już wspominałam, podczas tych wakacji wiele podróżowałam. Starałam się ograniczać swój bagaż najbardziej jak się dało, dlatego wiele kosmetyków zamieniłam na próbki lub miniaturki. Żel pod prysznic z Yves Rocher świetnie sprawdził się w podróży, jest dość wydajny i przepięknie pachnie jabłkiem.
Cienie Makeup Revolution a konkretnie paletkę Iconic 2 tej firmy, dostałam od chłopaka pod koniec lipca. Dawno nic mnie tak nie zauroczyło, używam jej praktycznie codziennie ! W duecie z mascarą Twist up the Volume z Bonjurs (którą testuję od tygodnia)oczy wyglądają niesamowicie! Mimo wysokiej ceny jak na tusz (przynajmniej moim zdaniem wysokiej) mogę śmiało stwierdzić ,że jest jej wart.
Na sam koniec 'najświeższa bułeczka' bo przesyłkę odebrałam kilka godzin temu. Jakiś czas temu pisałam o pędzlach Real Techniques, które zamówiłam za 1/3 ceny na chińskich stronach. Dziś podobna historia - tym razem dwa kultowe kosmetyki, które również miało nie kosztują i ,które również kosztowały tam gorsze. Primer pod cienie z Urban Decay oraz słynna czekoladowa paleta marki Too Faced. Więcej na ten temat w osobnym poście :)